Kwiatki profesorskie

wiewioraJak powiedziała moja koleżanka: Pan Bóg ma poczucie humoru… i teolodzy także. Wiadomo, że wykładowcy są skarbnicą wiedzy wszelakiej. Czasami jednak trudno traktować ich słowa poważnie…
Niech to zdanie stanie się główną sentencją tego działu, w którym prezentuję humor z „profesorskich zeszytów” – słynne powiedzonka, lapsusy językowe, różnego rodzaju „kwiatki” i „perełki” wykładowców, którzy wykładali podczas moich studiów.

UWAGA: Z pełnym szacunkiem do wykładowców, wypowiedzi te nie mają na celu obrażania czy prześmiewania się z kogokolwiek. Mają one ukazać tą bardziej ludzką stronę Profesorów. Wszak każdy z nas jest tylko człowiekiem i każdy jakieś błędy popełnia. Jednak z przyczyn oczywistych nie będę podawała nazwisk autorów tychże powiedzonek. Kto ich zna, ten będzie wiedział o kogo chodzi.

 

O skróceniu zajęć: Pójdziemy cieszyć się inną formą wolności

O Trójcy Św.: Ojciec, Syn, Duch i tak dalej

Znalezienie miejsca, w którym te miejsca są (…)

Zdaję sobie sprawę z racji bytu stawiania takich pytań

Nie jest w pełni pełne (…)

Godne dostrzeżenia refleksje można dostrzec (…)

Położona w formie leżącej (…)

Sufragan ma taką władzę, jak w WC – tylko spłukać

Na tej uczelni pojawia się specyficzny gatunek człowieka niewidzialnego, który wchodzi i nie wiadomo gdzie siada

Napisane na dokumencie pewnego wykładowcy:
– Kupić mielone czy wieprzowe i ile?
– Jak długo gotować?

Przy omawianiu Leibniza i monad: Monady to tzw. ciała mazakowe

O Kierkegaardzie i wersjach historii o Abrahamie: Zabijemy syna… Chodź, Izaak! Z kamerą wśród zwierzeń.

Z etyki: (regułka) Dobrem przyjemnym jest to samo dobro szlachetne, lecz uzyskane i sprawiające radość – ale numer!

Fax Mactor – kto pamięta, czego dotyczyło to określenie?

Napis na okładce zeszytu: Wprowadzenie do pat(r)ologii ? skrypt

Mowa o możliwościach poznania: Wykładowca opowiada, że gdyby stanął z Mamą na chodniku i kazał jej mówić, jakie samochody widzi, to on widziałby np. Volvo, Renault i Fiata, a Mama widziałaby zielony samochód, czerwony samochód i biały samochód. Natomiast gdyby Mama wzięła owego Wykładowcę do sklepu mięsnego, to Mama widziałaby łopatkę, schab, wieprzowe, a on: Ja widziałbym tylko mięso, mięso i mięso.
Na to z sali słychać głos: Mięso mielone! A ks.: Nie no, mielone jeszcze rozpoznam.

Łysy to nazwa nieostra…Sytuacja wygląda w ten sposób, że o bardzo wielu ludziach bez wahania rozstrzygniemy, że oni są lub nie są desygnatami tej nazwy, ale będzie pewna grupa ludzi mających na głowie tyle włosów, że właściwie trudno ocenić…- Nie wiem z czego się państwo śmieją.

Żeńska wersja opata? – Opacica

Mowa jest o miejscu chrześcijaństwa w II wieku, o dialogu z szeroko rozumianym światem: Dialog przeradzał się w monolog. Po wyrwaniu języka chrześcijanie nie mieli nic do powiedzenia.

Trochę moralności: Książka w bibliotece jest jedna, ale jej nie ma, bo mam ją ja. A ja jej nie oddam, bo kradzież książki to nie grzech.

Filozofia bytu: Lepiej siedzieć cicho i uchodzić za głupiego, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Etyka: ona kocha go za-wzięcie, on ją za-żarcie.

Nie chcesz chodzić do Kościoła, będziesz chodził do meczetu.

O polskich miłośnikach jogi: ktoś taki sobie usiądzie, skrzyżuje nogi i myśli, że uprawia jogę, to tak jakbym ja skoczył i powiedział, ze jestem samolotem.

Historia sztuki – przedstawianie obrazu Św. Michała Archanioła: a tu mamy smoka, który mnie osobiście bardziej przypomina…dziką świnie…

Obraz Matki Bożej: ta Matka Boska jest tak umięśniona, jakby regularnie na siłownię chodziła.

Niektórzy powinni pisać słowniki do własnych książek.

Po co organizowano walki gladiatorów? No dla uciechy!

Przykłady pytań wymyślane przez księdza podczas trzygodzinnego wykładu z metodologii: Dlaczego muszę siedzieć na tym wykładzie? Dlaczego nie mogę po prostu spać w domu ?

Ja myślę, że policzenie włosów na mojej głowie nie byłoby raczej zbyt trudną czynnością…

Historia Kościoła w Polsce – o zbiórce pieniędzy na wynajem wojska: Tusk nie wymyślił podatku liniowego, już Słowianie go mieli…

O Żydach jedzących po zmroku (czyli po szabacie) kiełbasę krakowską: oni to mają talent do interpretacji przepisów… Jest piątek – dla Żydów rozpoczyna się Szabat. Siedzą dwaj wykładowcy na jadalni. Jeden z nich jest katolikiem [nasz wykładowca], drugi jest Żydem nawróconym na katolicyzm.
Pierwszy śmiejąc się mówi do drugiego:
– Dzisiaj jest Szabat, a na obiad dają kaszankę :/
Na to odpowiada drugi: – eeee, jaki tam ze mnie Żyd, jak ja się Stanisław nazywam, lubię krakowską i jeszcze z Lublina pochodzę?

Mowa była o perypatetyku, który chciał brać kasę za naukę ucznia: wniosek – studia powinny być płatne, a Kartaginę trzeba zniszczyć, ale to tak na marginesie. Ja to mówię z Uciechą…

Przemyślenia eschatologiczne pewnego księdza: W niebie to będę same nudy, a w piekle to w każdym kociołku coś ciekawego się będzie działo…

O monastycyzmie: Jeśli macie kłopoty żołądkowe, przejdźcie na ascezę.

O zakonach: …no, jak się nazywają te przełożone? Opacice… opatowe… przeorysze… ?

O siostrach w Karmelu: …i pączkują w sposób naturalny…

Liturgika: w Tesco powinna się znajdować ręka Boga, żeby nas wyciągać ze sklepu, kiedy wpadniemy na pomysł robienia zakupów w niedzielę.

Nigdy nie zajmowałem się pasterstwem…dopiero zamierzam, ale tego ostatniego oczywiście proszę nie pisać.

Tekst wykładowcy o nazwisku pewnego skupienia drzew liściastych: Nie jestem Maliną, ani żadną poziomką!

O chrześcijaństwie w Cesarstwie Rzymskim: wojskowy nie potrzebuje wielu wyrazów [łacińskich], wystarczy komenda i parę przekleństw..

Zacząłem w gnozie i w gnozie skończę. Na nagrobku napiszę sobie: Dążył do poznania. Podpisano Gnostyk.

Student teologii jest miłośnikiem logiki … Ale ja naiwny jestem.

O relacjach narodu izraelskiego w czasach ST: Żydzi się puszczali z innymi religiami.

Na teologii nie będziemy się zajmowali osobą Jezusa Chrystusa.

Komuś upadła butelka po Kubusiu i się poturlała, a Ksiądz rozejrzał się po sali, uśmiechnął i powiedział: Nie wiedziałem, że na tych zajęciach potrzeba jakiś dopalaczy, nawet gdyby uznać energetyczne potrzeby. No chyba, że to jest tak jak w Rosji, że bez 0,5l to się nie da. No tak, ja rozumiem, ze tego na trzeźwo to się nie da zrozumieć. [mowa była o logice]

Do ST podchodzimy jak do starej pralki – do piwnicy, może się kiedyś przyda.

Gdyby ktoś z Państwa chciał znaleźć coś w Internecie, to proszę poprosić o to Google. Ta Pani jest na tyle wyrozumiała i tolerancyjna, że nawet gdy zwrócimy się do niej w sposób niewyraźny, ona zawsze nas zrozumie i nam pomoże.

Tempus fugit, jak to mówili starożytni Rosjanie.

Pewien wykładowca przyszedł kiedyś na monograf 14 minut po czasie (zgodnie z regulaminem po 15 minutach kwadransu akademickiego studenci mogą się rozejść) ale jeszcze zagadał się z innym księdzem, a studenci posłusznie czekali kolejny kwadrans. Kiedy przyszedł, z wyraźną nutą zawodu stwierdził: To ja specjalnie jeszcze gadałem, żebyście sobie poszli, a tak to teraz wszyscy będziemy musieli tu siedzieć 1,5 godziny.

Po spóźnionym wejściu studenta na wykład Ksiądz odpowiada: Takie wchodzenie przeszkadza koherencyjności naszego myślenia. Jak uczony kichnie, to nie jest to bez znaczenia.

Teologia Klemensa Aleksandryjskiego: to taka teologia w krainie Pepsi Cola [odnośnie tytułu książki innego wykładowcy]

ks. – Widzieliście kiedyś Mszał?
Studenci- …
ks. – Mszał to taka duża księga, która leży na ołtarzu. A lekcjonarz widzieliście?
Studenci- …
ks. – Lekcjonarz to taka mniejsza księga, która leży na ambonie.
ktoś – A co to jest ambona?

Jan Paweł II to taki Rahner w wersji „strawnej”.

Ks. pyta studentów: Co to znaczy, że Bóg jest wszechwiedzący? Studenci milczą.
Ks. odpowiada: To znaczy, że Bóg pochłonął encyklopedię Britannica i Internet.
A co to znaczy, że Bóg jest święty – pyta dalej?
To znaczy, że przeprowadzili Mu proces kanonizacyjny i Benedykt XVI pozwolił.

Bóg ma takiego backdoora do naszego świata i wgrywa nam upgrade’y (czyt. aktualizacje), tylko ikonka Windows się nie pojawia.

Wykładowca dyktuje studentom: Prawo do rozpoczętego historycznie trwania w procesie stwórczo – zbawczej uniwersalnej antropogenezy…
Student: Czy może Ksiądz Profesor powtórzyć?
Wykładowca: Czasem, jak człowiek mówi pod natchnieniem charyzmatycznym to trudno mu powtórzyć…

O WTLu: Nasz wydział posiada 47 samodzielnych pracowników, czyli w stosunku do wydziału filologicznego, gdzie tych miejsc jest 200 nasz wydział jest mikro, że aż przykro.

„Stary” dziekan o WTLu: Stworzyłem emanację tego wydziału, więc teraz mogę spokojnie umrzeć. Gnostyk.

Dziekan to ktoś kto Boga się boi, ale z ludźmi się nie liczy.

Mowa „starego’ Dziekana: Jak nie wybiorą nowego dziekana po mojej myśli, to odchodzę na emeryturę.

Manichejczycy wpuścili gnostyków w Malinę.

Na pneumatologii: Ducha Świętego nie da się złapać, tchnie gdzie się da.

Wiem o czym mówię, ale nie wiem dokładnie.

Do Katechizmu trzeba dolać wody, bo gdzieniegdzie jest sporo luk, a mało treści.

Chodzi o to, żeby było wiadomo o co chodzi.

Franciszek Drączkowski to taki jegomość, który na dźwięk nazwiska Wincenty Myszor klęka na kolana.

Powitanie studentów przez wykładowcę po dłuższej nieobecności: Tak szybko się mnie nie pozbędziecie, mimo że już krążyły pogłoski że nie wrócę – jeszcze żyję. Nie martwcie się, nie umrę, bo jeszcze muszę wam życie umilić i nie przestanę was męczyć.

Wykładowca do studentów: Wy się trzymajcie, bo coraz więcej studentów jest gotowych na ostatnią drogę… trzeba dobrze spać i jeść. Cóż po magistrze z gruźlicą? Bo produktem końcowym naszego Wydziału powinien być zdrowy magister.

Z historii Kościoła: Gdyby św. Wojciech chodził do mnie na wykłady, to nie zginąlby śmiercią męczeńska. Wiedziałby, że w świętym gaju się nie kładzie.

Etyka: Jaka jest najkrótsza droga do serca mężczyzny? Ostrym nożem, prosto w klatkę piersiową.

Ekumenizm: Czy ktoś z Państwa jest zwolennikiem kary śmierci? Może jest na sali jakiś skin?

Filozofia: Tym, którzy przeczytali „Pochwałę głupoty” Erazma z Rotterdamu od razu zmieniła się orientacja.

Tablica była popisana i nie dało się do końca zmazać napisów. Ksiądz zmazuje tablicę i ze śmiechem mówi: Jeśli ktoś z Państwa będzie widział księdza wchodzącego do tej sali z farbą to proszę powiedzieć, żeby lepiej pomalował tym płot. Tu akurat pisze „Teologia fundamentalna” hmm… krąg podejrzanych się zawęża…

Po rozmowie ze studentką na temat jej pracy magisterskiej, promotor lamentuje :
Ona zakwestionowała mój cały dorobek naukowy. Człowiek się 30 lat męczy, a ona załatwiła mnie jednym zdaniem. Się można zestresować. Nie ustąpię, nawet jeśli miałbym zlikwidować jedną parafię. Jest 20 parafii i traktujcie to jako XI Przykazanie. Jak Maroń coś napisze, to jest to święte, jak Dekalog.

Podczas zajęć w pewnym momencie dało się słyszeć dźwięk dochodzący z komórki wykładowcy. Wykładowca spojrzał na swoją komórkę i zapytał: Wiecie co to jest? Przerwa!! – chodziło o nastawiony alarm na przerwę podczas zajęć.

Argumenty pewnego wykładowcy za tym, by jechać na misje: Po co siedzieć w zimnej Polsce, jak można mieć lato cały rok w Afryce

Na ćwiczeniach z charytologii w pewnym momencie Ksiądz się zamyślił i rzekł: My, katolicy mimo, że jesteśmy usprawiedliwieni, to jednak jest coś z nami nie w porządku, bo ciągle grzeszymy…

Lepiej nie mieć Nobla, bo Wałęsy się czepiają, a prezydenta Egiptu zastrzelili (chodziło o Anwara Sadata zastrzelonego w 1981 w Kairze).

Kiedyś takie wykłady prowadziłem w formie wykładu

Jeden wykładowca tak określił skrypty spisywane przez studentów: To wspólna tradycja spisana.

Fides querens intellectum – Rozum przeszkadza piernikowym teologom. [chodziło o źle zapisany wyraz, który powinien brzmieć quaerens (wiara szukająca rozumu), a wyszło wiara narzekająca (querens) na rozum].

Bioetyka: Pierwsze określenie człowieka to „dwunóg bezpióry”.

Prawo kanoniczne-małżeńskie: Bo tam gdzie przeszkody, tam i dyspensy.

Bulla ta mimo charakterystycznego charakteru jurydyczno-teologicznego… [Chodziło o bullę Exultate Dei na Soborze Florenckim].

O Ewangelii Jana (Męka Pańska): Chyba zadaję zbyt trudne pytania. Jest popołudnie, tak jakoś spać się chce. Zamiast dojść do sedna, to wplątuję się w jakieś szczegóły…

Najgorszym zagrożeniem dla socjalizmu były… dzieci i konie, bo chłopi nie kupowali traktorów, a dzieci trzeba było wyżywić.

O klimatyzacji na wydziale: To mnie wykończy. Stracę struny głosowe, jak Zachariasz!

O pewnym Profesorze: On nigdy nie chorował, a jak zachorował to od razu umarł.

Profesor ma zajęcia ze studentami. W pewnym momencie do sali wszedł pan z obsługi administracyjnej, by pożyczyć krzesło. Wykładowca na to: Panie, dlaczego Pan bierze nam krzesło? My bronimy własnej własności!

O Św. Marku: Jedyne na co Marka było stać w połączeniu z dalszym kontekstem to „”.

O perykopie Mk 1, 40-45 (o trędowatym): Wprowadzenie to jest takie „Przyszła baba do lekarza”.

Wykładowca pyta studentów: Jak ludzie byli w kościele na Mszy, to czy można coś z tego wynieść?
Jeden student odpowiada: świeczki
Czyli jednak coś wynieśli!! – dodaje uradowany wykładowca.

Dlaczego Św. Piotr zaparł się Jezusa? Bo uzdrowił mu teściową.

Na wykładzie z prawa kanonicznego omawiany jest kanon dotyczący postu i wstrzemięźliwości.
Od czego ta wstrzemięźliwość jest? – pyta ksiądz
Od pokarmów mięsnych – odpowiada jeden z kleryków diakonów
No dobrze, to przechodzimy do celebracji pogrzebu.… po chwili Ksiądz nagle wypala: No a co z tym pasztetem? Można go w sumie w piątek jeść, czy nie?

Z INNEJ BECZKI

Robert M. Pirsing (o wszechobecności Boga): Budda, Pan Bóg, znajdują sobie równie wygodne miejsce w obwodach komputera, czy przerzutce rowerowej co na szczycie góry, albo w płatkach kwiatu.

Udostępnij